30 września 2010

Chopin - wreszcie konkurs!

Chopin na 81 fortepianów

...
W niedzielę rozpoczynają się przesłuchania XVI Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina. Czy któryś z siedmiorga Polaków powtórzy triumf Rafała Blechacza sprzed pięciu lat?


Ta historia trwa od 1927 r. I choć od pierwszych zmagań - zainicjowanych przez prof. Jerzego Żurawlewa - minęła cała epoka, Konkurs niezmiennie wzbudza wielkie, prawie sportowe emocje. Raz na pięć lat przez blisko trzy tygodnie muzyka Chopina pozostaje w Polsce w centrum zainteresowania. To jedyny taki przypadek. Dlaczego?

- Konkursy można dzisiaj podzielić na dwie grupy - tłumaczy krytyk muzyczny Stanisław Dybowski. - Turystyczne, organizowane dla spopularyzowania jakiejś miejscowości, fundatora lub artysty, i konkursy prestiżowe, przeznaczone wyłącznie dla profesjonalistów. Tu Chopinowski jest na samym szczycie.

Do tego warszawski Konkurs to od początku impreza poświęconą muzyce tylko jednego kompozytora. Stąd jego wyjątkowa trudność, bowiem pianiści w kolejnych etapach muszą wykazać się kunsztem interpretacji różnych form. A o tym, jak prawidłowo zagrać mazurka czy poloneza, wiedzą tylko wtajemniczeni.

W pierwszym etapie młodzi adepci grają etiudy, nokturn, balladę lub scherzo. W drugim - walca, mazurki, poloneza. W trzecim - sonatę, w finale jeden z dwóch koncertów. Trzeba mieć nie lada odporność psychiczną i kondycję fizyczną, by w ostatnim etapie podołać jeszcze dużym formom wykonywanym z Orkiestrą Filharmonii Narodowej. Z reguły właśnie finały są najsłabszymi ogniwami przesłuchań, bo rewelacyjnie dotąd grający pianiści nie wytrzymują szaleńczego tempa maratonu.



Nowe zasady

XVI Konkurs odbywający się w Roku Chopinowskim od dawna zapowiadany był jako przełomowy, bo zmienia się system oceniania. Każdy z jurorów głosuje "tak" lub "nie", natomiast dopuszczone są dyskusje, a punkty stanowią jedynie funkcję pomocniczą (punktacja zostanie upubliczniona po zakończeniu zmagań). Oceniających będzie zaledwie dwunastu, wśród nich koncertujący pianiści, m.in. Martha Argerich, Nelson Freire, Dang Thai Son, Kevin Kenner, Piotr Paleczny. Przewodniczącym jury jest prof. Andrzej Jasiński, honorowym przewodniczącym - prof. Jan Ekier.

- Po raz pierwszy sąd składa się tylko z 12 osób - mówi Dybowski. - Głosowanie tak-nie powinno być rzetelniejsze, bo nie ma problemu stosowania przez każdego jurora innej skali - komentuje Kacper Miklaszewski, redaktor "Ruchu Muzycznego". - A dyskusja w spornych przypadkach jest konieczna, bo oceniając muzykę, jesteśmy skłonni przypisywać te same wartości całkiem odmiennym wykonaniom lub - w zależności od kontekstu - odmienne oceny tym samym.

W kwietniu zorganizowano eliminacje wstępne, wyłoniono 81 uczestników. Konkurs otwarty jest dla pianistów wszystkich narodowości urodzonych w latach 1980-93. W tym roku dominują Azjaci - 17-osobowa ekipa z Japonii i ośmioosobowa z Chin. Wyjątkowo ostra selekcja przerzedziła polską ekipę, która składa się z siedmiorga pianistów - Fares Marek Basmadij (ur. 1986, ojciec Syryjczyk, studia w Gdańsku i Dublinie), Marek Bracha (1986, studia Warszawa i Londyn), Jacek Kortus (1988, studia w Poznaniu, przed pięcioma laty dotarł do finału), Marcin Koziak (1989, studia w Krakowie), Joanna Różewska (1988, studia w Warszawie), Gracjan Szymczak (1986, studia we Wrocławiu, brał udział w Konkursie w 2005 r.), Paweł Wakarecy (1987, studia w Bydgoszczy). Pojawi się także dobry znajomy Austriak Ingolf Wunder, który zyskał sympatię publiczności przed pięcioma laty, ale do finału nie dotarł. Silną ekipę zapowiadają Rosjanie, m.in. z Julianną Awdiejewą, Mirosławem Kultyszewem i Daniiłem Trifonowem.



30 tys. euro i Nowy Jork

Regulamin mówi: "Do II etapu zostanie dopuszczonych 40 uczestników, do III etapu - 20, a do finału nie więcej niż dziesięciu". Laureat I nagrody otrzyma złoty medal i 30 tys. euro. Przewidziano także nagrody specjalne: Towarzystwa im. Fryderyka Chopina za najlepsze wykonanie poloneza (3 tys. euro), Polskiego Radia za najlepsze wykonanie mazurków (3 tys. euro), Filharmonii Narodowej za najlepsze wykonanie koncertu (3 tys. euro), rektora warszawskiego Uniwersytetu Muzycznego za najlepsze wykonanie Poloneza-Fantazji As-dur op. 61 (3 tys. euro). Specjalną nagrodę ufundował Krystian Zimerman - za najlepsze wykonanie sonaty (12 tys. euro). Jest jeszcze deszcz nagród pozaregulaminowych.

Kolejna nowość, mająca ułatwić międzynarodowy start najlepszemu pianiście XVI Konkursu, to występy z Nowojorskimi Filharmonikami - w Warszawie (29 października) i w Nowym Jorku (w styczniu) oraz z orkiestrą NHK w Tokio. Tradycyjnie już zwycięzca zwiąże się z prestiżową wytwórnią Deutsche Grammophon. Takim kontraktem może poszczycić się Rafał Blechacz, który od triumfu w 2005 r. zdążył nagrać trzy albumy i przedłużyć współpracę na trzy następne. Laureat z 2000 r. Chińczyk Yundi Li, po kilku płytach w DG, rozwija obecnie skrzydła u innego potentata fonograficznego - EMI Classics. Wszystko dzięki nagrodzie w Warszawie.



Chopin Express

Konkurs to najbardziej oblegana medialnie impreza muzyczna w Polsce. "Chopin Express" - taki tytuł nosić będzie gazeta konkursowa, publikowana codziennie od 1 do 23 października, w nakładzie 10 tys. egzemplarzy (do zdobycia w Filharmonii Narodowej oraz u gazeciarzy na mieście). Dwujęzyczna, polsko-angielska, wydawana przez IAM wraz z brytyjskim miesięcznikiem "Gramophone" (do Warszawy przyjeżdża jego redaktor Emma Baker). Aleksander Laskowski, redaktor naczelny: - Na pomysł wpadliśmy w Cannes na MIDEM. "Gramophone" będzie współwydawcą, odpowiedzialnym za redakcję angielską i zamówienie tekstów u znanych dziennikarzy ze świata.

To druga tego typu inicjatywa w historii. W 1995 r. gazetę konkursową wydawał nieistniejący już magazyn płytowy "Studio".

Teraz w Warszawie akredytowali się dziennikarze z ok. stu różnych redakcji - prasowych, telewizyjnych, radiowych, internetowych. Najbardziej egzotyczna akredytacja? - Japoński "Morning - Weekly Manga Magazine" - mówi Laskowski.



Cena, którą warto płacić

Ogromna liczba konkursów na świecie spowodowała w ostatnich latach ich dewaluację. Jeszcze do niedawna wszyscy najwięksi pianiści mieli w swoim CV jakiś wygrany konkurs, dzisiaj są i tacy, którym tego typu rywalizacja do niczego nie jest potrzebna (Jewgienij Kissin nigdy nie startował, Piotr Anderszewski pojechał do Leeds, ale wycofał się w trakcie). W Warszawie jednak uwielbiamy tę historię pisaną nazwiskami Polliniego, Argerich, Zimermana, Pogorelicia, Ohlssona, Bunina, które po Konkursach stawały się ważne w światowej pianistyce.

Jak ogromna jest presja zwycięstwa, przekonaliśmy się pięć lat temu, gdy "blechaczomania" opanowała Filharmonię Narodową. Trudno się jednak dziwić - to był pierwszy polski zwycięzca od triumfu Krystiana Zimermana w 1975 r. (wcześniej Konkurs wygrywała Halina Czerny-Stefańska - ex aequo z Bellą Dawidowicz w pierwszej edycji powojennej, oraz Adam Harasiewicz w 1955 r.).

- W Polsce Konkurs wzmaga pewne - ogólnie rozumiane - uczucia patriotyczne oraz daje poczucie, że mamy kompozytora wszechświatowego, podziwianego absolutnie przez wszystkich - uważa Dybowski.

Czy jednak nie można inaczej zbudować kariery, niż tylko biorąc udział w morderczych zawodach? Miklaszewski: - Konkurs jako selekcja jest sprzeczny z ideą sztuki: lepiej byłoby urządzić festiwal, na który - jak na targi - przyjeżdżaliby impresariowie skłonni inwestować w utalentowanych muzyków. Konkurs, zwłaszcza tak wielki, to szalona dla nich wygoda: kto inny podejmuje decyzję, kto inny inwestuje w pierwszy rzut promocji, a impresariat spija śmietankę.

Konkursy mają jednak swoją dramaturgię i chwile, które przez lata się pamięta - nonszalancko wchodzącego na estradę Ivo Pogorelicia, niesionego na barkach Yundiego Li czy kończącego Koncert e-moll w furii braw Rafała Blechacza. A i samym pianistom występy w Warszawie śnią się później po nocach: - To zmieniło moje życie - mówił nam Blechacz. - A o stresie, choć ogromnym, i tak się szybko zapomina.

Zanim do Sali Koncertowej Filharmonii Narodowej wkroczą młodzi pianiści, na dwóch inauguracjach zagrają mistrzowie - w piątek Mitsuko Uchida (II nagroda w 1970 r.), a w sobotę duet Martha Argerich (I nagroda w 1965 r.) i Nelson Freire.



Wszystkie przesłuchania XVI Konkursu Chopinowskiego (oraz koncert Argerich i Freirego) można śledzić w transmisjach radiowej "Dwójki" i TVP Kultura. W serwisie Chopin.tvp.pl - codzienne podsumowania i rozmowy z uczestnikami, a koncerty - sesje przedpołudniowe i popołudniowe I, II, III etapu oraz finał i koncert laureatów - będą dostępne nie tylko w bezpośredniej transmisji.