25 września 2010

Więcej niż biblioteki


...
Rozmawiała Donata Subbotko 2010-09-25
Nie tylko bezpłatny internet i nowości książkowe na półkach, ale także sala, w której spotkają się lokalne organizacje pozarządowe - o tym, jakie biblioteki powstaną w Polsce po wejściu w życiu rządowego programu Biblioteka+, opowiada Grzegorz Gauden, dyrektor Instytutu Książki
Na jednym z najbliższych posiedzeń Rada Ministrów przyjmie zatwierdzony już przez Komitet Stały Wieloletni Program Rządowy Kultura+, który zakłada, że państwo polskie w latach 2011-15 wyłoży blisko 0,5 mld zł na dwa rewolucyjne dla polskiej kultury projekty: digitalizację zasobów kultury (120 mln zł) i realizację programu Biblioteka+ (375 mln zł). Celem tego drugiego jest stworzenie sieci nowoczesnych bibliotek publicznych, w tym m.in. przekształcenie bibliotek gminnych w tzw. orliki kultury. Za program odpowiedzialny jest Instytut Książki.

Rozmowa z Grzegorzem Gaudenem, dyrektorem Instytutu Książki

Co można zrobić z bibliotekami za 375 mln zł?

Grzegorz Gauden: Można wybudować albo przebudować kilkaset bibliotek gminnych - bo jeśli chodzi o infrastrukturę, to program Biblioteka+ jest skierowany do gmin wiejskich, miejsko-wiejskich i miast do 15 tys. mieszkańców. Dramatem naszych bibliotek publicznych w małych miejscowościach i na wsi są straszne warunki lokalowe i zapaść technologiczna. Dane Biblioteki Narodowej mówią, że ok. 35 procent tych bibliotek mieści się w lokalach prowizorycznie przystosowanych do funkcji bibliotecznych, a ok. 15 procent kompletnie się do tego nie nadaje. Czyli połowa polskich bibliotek we wsiach i miasteczkach działa w lokalach, które według niewygórowanych polskich standardów nie nadają się na biblioteki.

Decyzją ministra kultury Instytut Książki od 2008 roku realizował już niektóre punkty programu Biblioteka+, pomagając także takim bibliotekom.

- Do końca tego roku wyremontowanych zostanie ponad 400 bibliotek w małych miejscowościach. Ale ponieważ dotychczas Biblioteka+ nie była oficjalnym programem rządowym, minister kultury nie dysponował takimi funduszami, jakich ten program wymaga. Nie były to całościowe inwestycje w nowoczesne biblioteki, a wspomaganie ich w elementarnych potrzebach, takich jak budowa toalety, wymiana podłogi, dachu czy okien. Chciałbym podkreślić, że robi się to za pieniądze ministra kultury, mimo że zgodnie z ustawą za biblioteki odpowiadają samorządy. Tak jest też na całym świecie. Polskie samorządy przez 20 lat budowały drogi, kanalizację, szkoły, placówki służby zdrowia, asfaltowały drogi, ale lekceważyły biblioteki.

Teraz, kiedy Biblioteka+ staje się programem rządowym, biblioteki mają stać się nowoczesnymi centrami kultury na wzór skandynawski - czyli jaki?

- Przez dziesięć lat byłem w Szwecji na emigracji. Kiedy trafiłem do miejscowości, w której się osiedliłem, to po trzech dniach wiedziałem, gdzie się mieści biblioteka publiczna, a do dzisiaj nie wiem, gdzie tam jest urząd gminy. W Szwecji biblioteka to duma lokalnego samorządu. W całej Skandynawii z punktu widzenia misji władzy lokalnej biblioteka jest najważniejszym obiektem, centrum życia społecznego. W Polsce, kiedy przedstawicielom bibliotek wojewódzkich mówię, jakie wymagania powinna spełniać biblioteka, żeby uzyskać certyfikat Biblioteki+, to pani reprezentująca pewien region ze wschodu Polski odpowiada, że w jej województwie nie ma placówki, która mogłaby się choć zbliżyć do tych oczekiwań. Tymczasem europejska nowoczesna biblioteka w gminie to najlepszy sposób na walkę z wykluczeniem i równanie szans.

Jaką bibliotekę widzi pan w małej gminie, np. na Podlasiu, za pięć lat?

- W standardzie budowlanym lokal nie różni niczym od np. nowoczesnego biura, marketu czy stacji benzynowej. Jest czysty, schludny, dobrze oświetlony, na półkach leżą nowości książkowe i gazety. Ma nowoczesne i estetyczne meble. Radą służy wykształcona bibliotekarka. Jest studio komputerowe, gdzie w ciszy można bezpłatnie poserfować po całym świecie. Jest sala, w której spotkają się lokalne organizacje pozarządowe, mają tam też swoje szafki z kluczem, w których przechowują dokumenty. Ta biblioteka - otwarta od 9 rano do godzin wieczornych - jest miejscem, w którym mogę realizować wszystkie swoje potrzeby społeczno-intelektualne.

Ile takich bibliotek powstanie?

- 500-600. To będzie wyzwanie także dla samorządów lokalnych, które w tej chwili zamiast na biblioteki przeznaczają pieniądze na asfaltowanie dróg w lesie. Przeanalizowaliśmy 16 regionalnych programów wykorzystania środków unijnych - słowo "biblioteka" pojawiło się tylko w dwóch, i to gdzieś na samym końcu jako ewentualne propozycje alternatywne. W Polsce jest ponad 8 tys. bibliotek publicznych. Kiedy wieloletni program rządowy Biblioteka+ zostanie oficjalnie ogłoszony, jego realizacja będzie zależała od lokalnych władz i społeczności. Instytut Książki ogłosi regulamin naboru wniosków oraz procedurę przyznawania pieniędzy. Wtedy wójtowie gmin będą się mogli zgłaszać.

Czy to im się opłaci?

- Tak. Rząd na program Biblioteka+ przeznacza 150 mln zł, samorządy muszą do tego dołożyć 225 mln zł. Zasada jest bowiem taka, że rząd ponosi 40 proc. kosztów budowy czy przebudowy konkretnej biblioteki, a pozostałe 60 procent muszą dać po połowie marszałek województwa i gmina. Czyli wójt gminy daje tylko jedną trzecią kwoty, a dostaje nowoczesną bibliotekę - co docenią jego wyborcy. Będziemy jednak wymagali, aby biblioteka, które dostanie pieniądze, nie mogła służyć innym celom niż biblioteczne, bo to bywa różnie. Gmina musi zagwarantować, że powstanie biblioteka działająca według określonych parametrów. Jeśli tego nie spełni, odda pieniądze.

Jakie to parametry?

- Jest ich cała lista, np. biblioteka musi być otwarta przez osiem-dziesięć godzin dziennie, mieć regularnie, co roku, odnawialny księgozbiór, szerokopasmowy internet i zapewniony wstęp dla niepełnosprawnych. Taka placówka będzie mogła otrzymać certyfikat Biblioteka+. A biblioteki z certyfikatem będą traktowane przez ministra kultury preferencyjnie w różnych kolejnych programach.

Tylko część z 8 tys. polskich bibliotek zostanie unowocześniona, a co z resztą?

- Powtarzam, biblioteki to zadanie samorządów. Program Biblioteka+ to nie tylko infrastruktura. Jego częścią jest program Mak+, czyli stworzenie ogólnopolskiego centralnego systemu komputerowego umożliwiającego zarządzanie zbiorami bibliotecznymi - to oferta dla wszystkich polskich bibliotek. Internetyzacja też obejmie całą ich sieć. Zresztą już do końca tego roku wszystkie publiczne biblioteki będą miały - bez względu na to, czy mieszczą się w szopie, czy w centrum miasta - dostępny bezpłatny szerokopasmowy internet, bo minister podpisał umowę z Telekomunikacją Polską i ten program już jest wdrażamy. W tym roku wyszkolimy też kilkuset pracowników gminnych bibliotek, a przez trzy najbliższe lata jeszcze blisko 2,5 tys. bibliotekarzy.

Problemem pozostaną nowości książkowe, bo przecież zakupy biblioteczne nie mieszczą się w programie Biblioteka+.

- Na zakupy Instytut Książki nie ma wpływu. Odkąd okazało się, że rząd nie obroni nas przez opodatkowaniem książek VAT-em, proponuję, aby ten niespodziewany przychód budżetowy - ok. 100 mln zł - w całości przeznaczyć na zakupy dla bibliotek. Bo my ciągle jesteśmy biednym społeczeństwem, gminy nie chcą dawać pieniędzy na zakup książek. Gdyby jednak minister kultury finansował większe zakupy, wymuszając na samorządach, by angażowały w to także swoje pieniądze, za kilka lat moglibyśmy mieć nowoczesne księgozbiory - wtedy może zatrzymalibyśmy ten dramatyczny spadek czytelnictwa.