31 marca 2011

Dziś jest czwartek

Na początku roku czytałem w końcu Hipnozę Hanny Krall. Wstyd, że tak późno. Zniechęcał mnie chyba tytuł i okładka. Ale przełamałem się niechcący w mojej bibliotece. Patrzę na półkę: Krall i Hipnoza! Skąd ja to znam? Nieważne, może poczytam... Wziąłem do domu i w połowie lektury zorientowałem się, że ta książka z inną kładką leży u mnie od kilku lat i czeka. Więc zamieniłem książki i dokończyłem własną z uśmiechem. Dlaczego z uśmiechem? Bo to wspaniała książka.

Mały fragment:
"Czytanie Tory odbywa się we wszystkich synagogach świata trzy razy w tygodniu: w poniedziałek, czwartek i sobotę. Kiedyś, dawno temu, w większości polskich miasteczek, w poniedziałek i czwartek odbywał się targ, więc rabin korzystał z obecności Żydów, przyjeżdżających z okolicy w interesach, i zarządzał w te dni modlitwę. I dlatego brat mojej żony, jeden z największych biznesmenów w całym Toronto, nałoży jutro tefilin. I dlatego jego syn będzie jutro wezwany do czytania Tory.

Bo jutro jest czwartek.

Bo dawno temu, w jakichś małych, polskich miasteczkach, czwartek był dniem targowym.

Bo dawno temu, w jakichś małych, polskich miasteczkach, byli Żydzi."

To prawda, że dawno temu, w jakichś małych, polskich miasteczkach, czwartek był dniem targowym. ale w moim miasteczku dziś jest czwartek i także jest targ. To nie przypadek. I szkoda, że dawno temu, w jakichś małych, polskich miasteczkach, byli Żydzi, bo to także dotyczy mojego miasteczka. Została synagoga, w której mało kto nałoży dziś tefilim. Bo mieszkam w Oświęcimiu... kiedyś Auschwitz...