4 kwietnia 2011

Rypały polskie

O, Lechu, Czechu i Rusie! Wzywam was na świadków! (Chyba miły być duże litery hmm... czyli raz jeszcze) Wzywam Was Na Świadków! A właściwie nie na Świadków, ale po prostu wzywam sobie. Bo kogo mam wezwać wobec kolejnych interpretofaktów w mojej Ojczyźnie, która cierpi biedę jak zawsze i zarazem podnosi dumnie głowę orlą w górę (bo jak ma inaczej podnosić na dół?); głowę ozdobioną złota koroną wielkich dziejów, z któryśmy wyszli cało i jeszcze dojdziemy (nie pytać dokąd?) i przejdziemy Wisłę, Wartę i będziem Polakami!? No to kogo mam pytać? W poniedziałek - Ja, we wtorek - Ja...
O, Lechu! O Lechu nie piszę. Nie jestem lechologiem. W ogóle niech mówi Lech. Nie? To pech. Nie grzech. Ech, bo w kochanej ojczyźnie coraz więcej i częściej dziwnych zdarzeń, dziwy mówię same. Mnożą się same jakby bakterie, jakby to była jakaś promieniotwórcza rekcja łańcuchowa, jakby wstęga Möbiusowa. Jeszcze nie maj. Ledwo wiosna idzie a tu steki latające bzdur polityczno-narodowościowo-śląsko-spisowych. Zwierzaki niestworzone szaro-zielono-gęsią się i wyrzucają niestrawne kawałki. Nie zbierać! Nie spożywać! Nie naśladować! O, Lechu! Trza ich pojmać, spętać i na widok ludziom pokazać niby w zoo. Ocalmy te ostatnie (nie ost.:( ) osobliwości polskiego zwierzyńca. Pamiętajmy: ginące bestiarium to też nasza sprawa.
Odważę się więc z przerażeniem opublikować (z przypisami) tekst Karakuliambro czyli imć Klaustantego Gaffczyńskiego:



Szanowny Panie Redaktorze!

Nieznani mieszkańcy naszych borów

Kiedy Maj-Królewicz idzie przez pola i łany w towarzystwie siedmiu dziewic, kiedy kolega skowronek budzi się do swojej pracy wokalnej, kiedy serca zakochanych biją donośniej (hej, łzy się kręcą), a na podbródkach osiemnastoletnich intelektualistów występują tzw. „zachciewajki” (hej, łzy się kręcą coraz szybciej); kiedy podręcznik do nauki języka angielskiego Berlitza w części II na str. 87 powiada na temat wiosny, że „the irresistible longing drives us away in the fields and meadows”, a czeski poeta na ten sam temat dodaje „byl prvni maj, był laski cas”, wtedy, Panie Redaktorze, jakże miło jest wziąć do ręki drugie poprawione wydanie Tołłoczki „Nieznanych mieszkańców naszych borów” i z tym drugim poprawionym wydaniem w ręku udać się na samotną, zwierzętoznawczą wędrówkę.
Bo tak, Panie Redaktorze: Cudze chwalicie, swego nie znacie. Pawiem narodów byłaś i papugą. Nasze społeczeństwo wie coś niecoś o wielbłądach, tapirach i nosorożcach, ale znajomość u naszego społeczeństwa fauny rodzimej jest tak nikła, że aż wstyd i wszechświatowa kompromitacja i z tego wstydu i zdenerwowania człowiek miesza uchem cukier w herbacie.
Ignoranci, drżyjcie! Cytujemy Tołłoczkę:

Ciapciuś
Nikłe, prawie że niewidoczne stworzonko (żyjątko) z gatunku ssaków obłych. Żywi się śmierdzącą padliną. Rozmnaża w miarę sił. Chłopcy i dziewczęta, nie straszcie ciapciusia swoimi dzikimi rykami, gdy ten ostatni wygrzewa się na słońcu.

Pitwa
Rodzaj Rypały.

Gulbrason
Ponury, trawożerny ssak bez dowcipu i puenty.

Oksztoń-Grabarz
Inaczej szakal polski. Przebywa w mrokach. Odznacza się niesłychaną perfidią i hipokryzją. Jesienią ze sfermentowanych liści gruszki wysysa alkohol i pod zgubnym wpływem tego ostatniego niszczy drzewa i inne meble w salonie przyrody.
Nie rozmnaża się zupełnie.

Gżegżółka
Rodzaj królika dzikiego, krwawookiego. Bez przerwy podskakuje, co go naraża na obrażenia cielesne. Rozmnaża się.

Pseudoświniofon Krótkowłosy
Do tej chwili brak jakichkolwiek danych.

Z przerażeniem do druku podał
Karakuliambro


*****
PRZYPISY:
(1) Za K.I.Gałczyński, „Wybór poezji”, opracowała Marta Wyka, wyd. V, Biblioteka Narodowa, Zakład im. Ossolińskich, s.408:
Pierwodruk: „Przekrój” 1947, nr 110.
M. Berlitz (1852-1921) – pedagog amerykański pochodzenia niemieckiego, twórca metody nauczania języków obcych bez pomocy języka ojczystego.
Cyt. ang.: „Nieodparte tęsknoty wiodą na w pola i łąki”.
Cyt. cz.: „był wczesny maj, był czas miłości”, początek poematu „M
áj”, którego autorem jest Karel Hynek Mácha (1810-1836), wybitny przedstawiciel czeskiego romantyzmu.
(2)wł.: „Pawiem narodów byłaś i papugą” ze Słowackiego w „Grobie Agamemnona”;
„Cudze chwalicie, swego nie znacie”, cyt. za: Stanisław Jachowicz (1796 – 1857);