20 sierpnia 2010

Architektura muzyki

Obiecane powroty do subiektywnie ciekawych art. nie tylko w GW.


Anna Cymer 2010-06-21

Goethe mówił, że architektura jest jak zamrożona muzyka. Jak nazwałby imponujące gmachy sal koncertowych, które powstają dziś na całym świecie?

Z inicjatywy Narodowego Centrum Kultury pod koniec maja odbyła się w warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych debata na temat finansowania instytucji kultury. Jej uczestnicy podkreślali, że na kulturze dobrze się dziś zarabia - w Danii, Wielkiej Brytanii czy we Francji jej udział w krajowym PKB przekracza 3 proc. W Polsce jest on trzykrotnie mniejszy, zwiększa się za to wykorzystanie środków europejskich na inwestycje.

Z dużym udziałem funduszy - m.in. z regionalnych programów operacyjnych, programu "Infrastruktura i środowisko", Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego - powstaje w Polsce kilkanaście nowych sal koncertowych. Filharmonie i orkiestry, które przez lata miały się najgorzej, sprawnie korzystają z możliwości zamiany dotychczasowych ciasnych sal o złej akustyce na audytoria na światowym poziomie.

Unia buduje nam filharmonie

W Białymstoku powstaje Europejskie Centrum Muzyki i Sztuki - Opera i Filharmonia Podlaska. W 2005 r. rozstrzygnięto konkurs na projekt, w przyszłym budowa ma być zakończona. Konkurs wygrał prof. Marek Budzyński znany z niekonwencjonalnego łączenia architektury z roślinnością. Gmach, który pomieści nawet 1,5 tys. widzów, będzie miał nowoczesną obrotową scenę dostosowaną i do koncertów, i do spektakli teatralnych oraz salę kameralną, ale pomieści też galerie sztuki, restauracje oraz część rekreacyjną - bo obok powstanie amfiteatr. Zieleń wokół budynków, na ścianach i dachu stanie się elementem architektury. Architekt wykorzystał tu położenie budynku, wkomponowując go w zbocze zielonego Wzgórza Marii Magdaleny. Koszt budowy to aż 200 mln zł - dwukrotnie więcej, niż zakładano. W tym roku do funduszy z Ministerstwa Kultury i od marszałka województwa doszło 100 mln dotacji z unijnego programu „Infrastruktura i środowisko”. Do miękko wyginającego się kształtu skrzypiec nawiązuje formą Narodowe Forum Muzyki budowane na wrocławskim placu Wolności według projektu pracowni APA Kuryłowicz & Associates. Elewacje będą wykończone materiałami charakterystycznymi dla instrumentów muzycznych - drewnem i miedzią. Specjalna konstrukcja, szczeliny w elewacjach, oddzielenie sali koncertowej od części biurowej oraz posadowienie budynku na specjalnych podkładkach mają odseparować wnętrze od hałasu i drgań gruntu wywołanych ruchem ulicznym i tym samym zapewnić doskonałą akustykę. Otwarcie planowane jest na jesień 2012 r. Oddana do użytku w 2008 r. Opera Krakowska według projektu Romualda Loeglera rok temu otrzymała od mieszkańców Krakowa tytuł Archi-Szopy, czyli najbrzydszego budynku w mieście. Złożona z trzech kolorowych, niepasujących do siebie brył przypomina podmiejskie centrum handlowe. Ten sam architekt jest autorem lepiej wpisującego się w miejską tkankę gmachu Filharmonii im. A. Rubinsteina w Łodzi. Stanęła ona w 2004 r. w miejscu nieistniejącej kamienicy - i do jej wyglądu nawiązuje. Na szklanej elewacji wykonano w technice sitodruku rysunek przypominający elementy dekoracji XIX-wiecznej zabudowy.

Być może jeszcze w tym roku ogłoszony zostanie przetarg na budowę Filharmonii Szczecińskiej. Budynek znajduje się na liście tzw. projektów kluczowych i sporą część kosztów pokryje Unia. Ogłoszony w 2007 r. międzynarodowy konkurs wygrała pracownia Estudio Barozzi Veiga z Barcelony, proponując gmach złożony ze spiczastych świetlistych segmentów. „Dynamika światła i cienia symbolizuje rozwój miasta” - mówił członek jury konkursowego architekt Marek Dunikowski.

Niedaleko - w Koszalinie - powstanie w 2012 r. filharmonia według projektu poznańskiego architekta Jacka Bułata. Już dziś budynek porównuje się do bursztynu w stalowo-szklanej oprawie. Sala na 500 osób (szczecińska będzie dwa razy większa) oraz scena dla orkiestry i chóru będą dwoma przeszklonymi ścianami otwierać się na zabytkowy park. Planowany koszt - 42 mln zł - mają pokryć regionalny program operacyjny woj. zachodniopomorskiego, Ministerstwo Kultury oraz miasto. Aż 85 proc. kosztów budowy nowej siedziby Warmińsko-Mazurskiej Filharmonii im. Feliksa Nowowiejskiego w Olsztynie pokryją fundusze unijne. Budynek, który ma być ukończony w przyszłym roku, zaprojektowała poznańska pracownia Consultor.

Natomiast rozbudowa Akademii Muzycznej w Katowicach o dużą salę koncertową znalazła się na prestiżowej liście 40 najlepszych ceglanych budynków świata roku 2008. Architekt Tomasz Konior stworzył prosty budynek o podłużnych oknach, który doskonale dopasował do wąskiej działki między zabytkowymi gmachami Akademii.

Ten sam architekt zaprojektował też największą przestrzeń koncertową w Polsce - nową siedzibę Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach. W dużej sali zmieści się tu 1,7 tys. widzów, w kameralnej - 300. Ma być gotowa w 2013 r. i kosztować 160 mln zł (w tym 122 mln ze środków unijnych); jej powstanie ma pomóc Katowicom w ubieganiu się o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Na elewacjach pojawią się cegła, beton i jasny piaskowiec; jak mówi architekt, inspiracją były z jednej strony słynne familoki z pobliskiego Nikiszowca, z drugiej - kształt książki z nutami.

Budynek Filharmonii Świętokrzyskiej im. O. Kolberga w Kielcach będzie złożony z dwóch brył: przeszklonej i obłożonej lśniącym kamieniem - taką wizję przygotowała gdańska pracownia PIW-PAW Architekci. Ma być ukończony w grudniu 2011 roku i kosztować 70 mln zł. W tym samym roku powstanie sala koncertowa na toruńskich Jordankach, w pobliżu wpisanej na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO średniowiecznej starówki. Architekci z hiszpańskiej pracowni Menis Arquitectos wzięli to sąsiedztwo pod uwagę. Cztery nieregularne, połączone świetlikami moduły z białego betonu i czerwonej cegły kryją salę o chropowatych i jakby „połamanych” ścianach. Z jednej strony taka forma wnętrza zapewni dobrą akustykę, z drugiej - malowniczą grę świateł i faktur. Toruńską salę koncertową także w połowie sfinansuje regionalny program operacyjny.

Filharmonia w dokach

Mimo że nowe polskie filharmonie i opery to najczęściej przykłady dobrej architektury, daleko im do oryginalności rozwiązań zagranicznych.

Wpisana w 2007 r. na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO Opera w Sydney należy do najbardziej rozpoznawalnych budynków świata na równi z egipskimi piramidami i rzymskim Koloseum. Otwarta w 1973 r., jest dziełem wówczas 38-letniego duńskiego architekta Jörna Utzona. Mimo że nigdy więcej Utzon nie zbudował nic tak spektakularnego (projektował domy i osiedla), w 2003 r. otrzymał Nagrodę Pritzkera - właśnie za stworzenie „ikony XX wieku”. O miano ikony XXI w. może ubiegać się oddana do użytku trzy lata temu Opera w Oslo. Norweska pracownia Snöhetta otrzymała za nią grad nagród, w tym prestiżową Mies van der Rohe Award dla najlepszego europejskiego budynku. Rozłożony na kilku ukośnych platformach biały budynek z trzech stron otoczony jest wodą. Jego prosta forma nie przytłacza, a zaplanowana razem z nim otaczająca go ogólnodostępna przestrzeń zachęca do spędzania tam czasu. Do końca tego roku ma być oddana do użytku warta 240 mln euro filharmonia w Hamburgu. Jej budowa jest częścią wielkiego przedsięwzięcia Hafencity, które ma przemienić stare portowe doki w nowoczesną dzielnicę. Szwajcarski duet Herzog & de Meuron zaprojektował spiczastą górę lodową na otoczonym wodą cyplu - na istniejący tu ceglany magazyn nałożono szklaną świecącą czapę. Potężny, widoczny z daleka budynek nadaje charakter całej nowo budowanej dzielnicy.

W Porto w 2005 r. holenderska pracownia OMA zbudowała Casa da Musica - siedzibę Narodowej Orkiestry Portugalii. Według szefa pracowni Rema Koolhaasa gmach miał być twórczym przekształceniem tradycji sal koncertowych w formie „pudełek na buty”. Sam budynek zachował prosty kształt przypominający sklejoną z tektury przez dziecko bryłę geometryczną. Dla projektantów ważniejsze było otwarcie na przestrzeń wokół - gmach stanął na jednym z głównych placów Porto - co osiągnęli poprzez liczne przeszklenia i wejście zaplanowane na szeroko otwartej na plac platformie.

Największa sala koncertowa Europy powstała trzy lata temu w Strasburgu. Zaprojektowali ją Massimiliano i Doriana Fuksas. Pomieści aż 10 tys. widzów, z zewnątrz przypomina lekko pochylający się na jedną stronę intensywnie pomarańczowy walec. Konstrukcja ze zbrojonego betonu wspiera się na 20 stalowych słupach, a eliptyczne wnętrze zapewnia doskonałą widoczność z każdego punktu widowni. Sala Zénith należy do sieci podobnych obiektów, budowanych we Francji w celu popularyzacji muzyki - od klasycznej do popu.

Centrum Muzyki Pop w Taipei to zaś pierwsze centrum kulturalne w Azji poświęcone muzyce popularnej. Ma zostać zbudowane w 2014 r. według projektu nowojorskiej pracowni Reiser i Umemoto. Będzie to kompleks budynków, w którym znajdą się sale koncertowe, multimedialne biblioteki, Muzeum Sławy, sklepy, a także teren na koncerty pod gołym niebem przeznaczony dla 15 tys. widzów. Budynki centrum połączono platformami, po których teatralna scena będzie się mogła przemieszczać. Centrum zostanie uzbrojone we wszystkie nowinki techniczne, od najnowocześniejszego systemu nagłośnienia czy świateł po elewacje przystosowane do projekcji filmowych. Dzięki temu każdy koncert będzie oddziaływał na wszystkie zmysły.

Znany brytyjski architekt Nicholas Grimshaw powiedział kiedyś, że marzy o zaprojektowaniu sali koncertowej (jak dotąd nie dostał takiego zamówienia), bo to jedyny budynek, który zawsze projektuje się "od środka" - najpierw trzeba opracować wnętrze z poszanowaniem zasad akustyki i funkcjonalności, dopiero później można myśleć o powłoce zewnętrznej. Taka kolejność pracy zmusza do pokory i zapewnia efekt w formie jasnej, zrozumiałej konstrukcji. Bo przecież w architekturze sal koncertowych najważniejsza jest muzyka.