16 maja 2009

Wszędzie liczby

Zacząłem czytać „Imperium” Kapuścińskiego. Na str. 63. (Czytelnik 1993) trafiłem na taki fragment związany z Azerbejdżanem: Uczniowie tego męczennika [chodzi o w sumie szęścioimiennego al-Hurufiego], hurufici - mistycy cyfry, kabaliści i wróżbiarze - wierzyli, że początek świata sprowadza się do cyfr 28 i 32. Przy pomocy tych cyfr można objaśnić tajemnicę każdej rzeczy. W ich pojęciu Bóg wyrażał się poprzez piękno. Im bardziej piękne dzieło, tym bardziej przejawia się w nim Bóg. Było to ich kryterium wartościowania zjawisk.

Fascynująca lektura! A wyjątek o hurufitach każe mi zatrzymać się (celowo :) na liczbami i przyrodą. Ten niewątpliwy związek od dawna mnie zastanawia. W literaturze można znaleźć określenia matematyczność przyrody, liczby natury (to nawet książka Iana Stewarta), zrozumiałość (logika, rozumność...) stworzenia. Od razu się zastrzegam: nie dążę do żadnej numerologii, form religijności lub wizji przyszłości opartej o liczby. Interesuje mnie tylko sprawa filozofii i matematyki, co na pewno znajdzie odbicie w kosmologii, fizyce czy teologii. Tyle pytań! Więcej niż odpowiedzi. Zawsze chciałem jednak wiedzieć, CZY powszechna obecność liczb (czytaj też: logiki, rozumnych zasad) w przyrodzie to PRZYPADEK? A może to dowód na wielokrotnie (nieskończenie?) wyższą od nas Inteligencję stwórczą? Oto najważniejsza, niejako podsumowująca, kwesta. Nie mam odpowiedzi, bo to pewnie kwestia WIARY, czyli przyjęcia nie tylko logiki dowodów filozoficznych, lecz także prawd teologicznych (objawienia Boga, przekazu obrazu świata w Biblii itp.). Coraz bardziej zdaję sobie sprawę, że trzeba wykluczyć przypadki. Może zostawię je w nauce o języku :). Słynne pytania o początek wszystkiego są we mgle. Bo właściwie o co / o kogo pytać?

Przecież mogę precyzyjnie opisać liczbami stan człowieka – temperaturę na czubku nosa i w ustach, ciśnienie tętnicze, ilość leukocytów, trombocytów, erytrocytów, wzrost i wagę, kolor skóry (to długość fali em.), nawet stan psychiczny w oparciu o testy (z szeregiem fachowych podpunktów + wydrukiem w postaci wykresu, tabeli). I co osiągnę? Liczby... suche, puste właściwie szeregi cyfr z komentarzem, którego śmiertelnicy oby nie słyszeli, panie doktorze. A to tylko człowiek. W głąb matematyczne sznury kodu genetycznego. Potem kolorowe składniki jądra atomowego, żeby liczbowo zapełnić drzewa, jeziora, osiedla homo sapiens, kontynenty Ziemi. Zwykły słonecznik nie jest zwykły. Jego ziarenka ułożone są w łukowatych rzędach, wychodzących ze środka, a liczba tych rzędów jest ściśle określona i układa się w ciąg Fibonacciego. Gdzie tam do kosmosu, bogactwa galaktyk, skomplikowanych czarnych dziur, pulsarów, komet i ciemnej materii?! 28 i 32 nie wystarczy do opisu. Lemniskata i omega, czyli nieskończoność liczb i nieskończoność słów to za mało, żeby odpowiedzieć na pytania o związki liczb i przyrody. cdn

cały tekst Imperium na: http://www.wattpad.com/82159-Ryszard-Kapuscinski-Imperium-