30 maja 2009

Droga Pani Hanno!



Schwytała mnie Pani w te książki. Znów uświadamiam sobie bowiem podstawy myślenia o życiu. Czyli rzeczy najprostsze i najtrudniejsze. Wolę myśleć, niż żyć. Wolę czytać, niż działać. Czysty idealizm i ucieczka przed brutalnością codzienności. Sam już nie wiem, czy mój świat i w ogóle Wszechświat jest SPÓJNY? To się z pewnością kiedyś okaże; po śmierci? Na moich oczach domy, wieżowce z książek się rozsypują, teorie padają jak muchy, nie radząc sobie ze starymi jak świat pytaniami. A stary świat, podobnie jak mój (młody jeszcze), trwa. Przewracam kolejną kartkę. Znów czarno na białym widzę Pani wątpliwości i nie wiem co mam zrobić:

„Luty 1997, Norwood
Przyszła mieszkanka Norwood była dzieckiem bardzo samotnym. Kulała po heinemedinie, miała surowego ojca i kilka miesięcy w roku spędzała w sanatorium.
Potem była samotną dziewczynką i czytała książki. Lévi-Straussa, Husserla, Kanta i różnych innych.
Po co właściwie czytała?
Czy wierzyła, że z książek da się zbudować spójny wszechświat?

Próbuję porozmawiać o tym ze swoim mężem.
To co właściwie chcesz, żebym zrobił? Pyta mąż.”

Hanna Krall, To ty jesteś Daniel, Wydawnictwo a5, Kraków 2001, s.47 (podkr. wł.)
foto wł.