21 października 2014

Tatry drugi raz

W tym roku to była nasza rodzinna kolejna eskapada w Tatry. Urlopy były i deszcz też. Kto nas jednak zatrzyma? Tym razem - wspominając poprzedni w sumie nieciekawy rajd szynowy na Gubałówkę - żona miała chęć na coś większego: Kasprowy Wierch i Morskie Oko, czyli klasyk! Poczułem, że łyknęła bakcyla górskiego, lepiej - tatrzańskiego. Syn mnie zaskoczył. Nie narzekał na nudną długa drogę i parł do przodu. Mam nadzieję że kiedyś to sobie przypomni... I co nam zostało? Poza zdjęciami, wspomnieniami, pełną głową Tatr - tęsknota. Już planuję następną rajzę, trudniejszą. Bo trzeba w górę. Hej, Poeto, masz rację:

Wirszyczkami,
Turniczkami,
Za orłami,
Kozicami,
Od krzaka do krzaka
Z buczaka na pniaka!
Hej!