4 października 2014

Ciekawy świat

Właśnie oglądałem z synem niektóre z filmów w Gazecie Wyborczej w serii Wielkie pytania małych ludzi . Przystępna forma, interesujące pytania z życiowych sytuacji (choć nie tylko) i zaangażowanie młodego człowieka - to wyznaczniki, które staram się nieudolnie przykładać do relacji z synem. Czasem trzeba po prostu siedzieć i pracować ręką i głową nad biurkiem, ale jeśli się da wolę zwiać... np.: do Muzeum Iluzji w Łebie, Planetarium w Chorzowie, nad Sołę, na balkon żeby pooglądać księżyc, nad nasze stawy Kruki, do jakiegoś Muzeum w Krakowie, do parku pogrzebać byle gdzie, nawet do oświęcimskiej Synagogi Chewra Lomdei Misznajot itp. Nie chodzi o chwalenie się i "słit focie" nawet bez "fejsu". Chodzi o wspomnienia i ciekawość życia, o myślenie i poczucie bycia w pięknym mimo wszystko jakoś racjonalnym świecie... Duże słowa. Wystarczy. Trochę własnych "foć" (liczba mnoga od "focia"?), aby nie zapomnieć: