16 lutego 2013

Prośba


Mój syn wstając rano zadał mi leżąc w łóżku pytanie: Tato, gdzie jest twoje szczęśliwe miejsce? Myślałem sobie - co jest? śniło mu się coś albo w przedszkolu jakiś temat? - czyli jak głupi dorosły, czyli zamknięty na inny świat dziecka, albo w ogóle na nieskrepowaną twórczą wyobraźnię. Zaczęliśmy więc rozmowę. Wnioski są następujące: szczęśliwe miejsce wiąże się z radością, z beztroską, z przyjemnością, z podróżami, z byciem razem. Przepis na szczęście? - pomyślałem i konkretnie docisłem małego filozofa: gdzie to jest? Odpowiedź nieco mnie zaskoczyła, choć wydaje się szczera i sensowna (wyjąwszy aspekt reklamowy): W Makdonaldzie. No i się wyjaśniło. W sumie zgadzam się z synem poza kwestią jedzeniową, bo wolę inne "miejsca szczęśliwego podniebienia", ale niech będzie Wojtek - jak mawia moja mama. W końcu mamy już dość zimy i chciałoby się wyrwać do grodu Kraka według naszego zwyczaju. Nie ukrywam, że Gaffczyński od razu mnie inspirował, stąd wspaniały wiersz jak ulał:

Prośba o wyspy szczęśliwe

A ty mnie na wyspy szczęśliwe zawieź,
wiatrem łagodnym włosy jak kwiaty rozwiej, zacałuj,
ty mnie ukołysz i uśpij, snem muzykalnym zasyp, otumań,
we śnie na wyspach szczęśliwych nie przebudź ze snu.

Pokaż mi wody ogromne i wody ciche,
rozmowy gwiazd na gałęziach pozwól mi słyszeć zielonych,
dużo motyli mi pokaż, serca motyli przybliż i przytul,
myśli spokojne ponad wodami pochyl miłością.

Konstanty Ildefons Gałczyński
1930