21 kwietnia 2014

Aureliusz do mnie

Praca, domowe zajęcia, szachy i astronomia, nawet rodzinna codzienność - pożyteczne to wszystko, ale nie zastąpi relacji do wewnątrz, w głąb duszy. Z pewnością dlatego bronię się idąc nad moje stawy i tu przyczyna licznych zdjęć przyrody. Pozorna pasja fotografowania! Chodzi o ego, o miejsce i czas odejścia od świata, by dojść do siebie. Tu łapię powietrze, tu rodzi się jakiś dystans do rzeczywistości, tu myśli się porządkują, to mogę nie zwariować, tu wreszcie odzyskuję szacunek dla siebie. Tak, to mi powiedział mniej więcej Marek Aureliusz (Τὰ εἰς ἑαυτόνdziś rano. Dzięki!













"Poniżaj się, poniżaj się sama, o duszo! By sama sobie zapewnić szacunek, nie będziesz miała czasu! Krótkie jest bowiem życie każdego człowieka. To twoje już się prawie do końca zbliża, a ty sama dla siebie nie masz szacunku, lecz szczęścia swego szukasz w duszach ludzi innych.

Czemu cię zajmuje to, co się dzieje poza tobą? Zapewnij sobie chwilę wolną do nauczenia się czegoś dobrego i przestań błądzić w koło. Innego też rodzaju błądzenia należy unikać. Albowiem i ci są szaleni, którzy życie strawili w pracy, jeżeli nie mają celu, ku któremu kierują popędy wszelkie i w ogóle swoje myśli.

Nie widziano jeszcze, by kto był nieszczęśliwy z tego powodu, że nie troszczy się o to, co się dzieje w duszy innego człowieka. Ci zaś muszą być nieszczęśliwi, którzy nie śledzą z rozwagą drgnień duszy własnej" (II, 6-8)