2 czerwca 2013

Nie samym VIP-em człowiek żyje, czyli ach… Warszawo!

Dałem się złapać we własne sieci.
Sieci chwały.
Dosięgły mnie.
A ja się nie oparłem, ani się cofnąłem.
Przeciwnie: szybko kupiłem bilet „tam” i pół „nazad”.
Wsadziłem grzbiet mój w IC Chopin,a policzki moje rumieńcem się chwały
oblały.
No i pojechawszy oblazłem karaluchem Stare Miasto,
wyssałem soki historii
i wypatrzyłem Kolumnę, Kopernika nadwiślańskiego i dziwny Sąd Najwyższy.
Niech Poeta (K.I.G.) mi wybaczy przegapienie Jego ulicy,
Syrenka – niewiedzę lokalizacji
a Chopin łazienkowski – brak czasu.

Noc długa bezsenna mnie spłodziła dla Stolicy na Śląsku Cieszyńskim,
gdzie ptaków pierwsze ćwierkanie już o 2:20
a chłód nadszedł trzecią przed Słońcem.
Rękę Pani Prof. ucałowałem nabożnie
i ostrożnie.
Siadłem wreszcie.
Obciążony nagrodami pociłem się jak szczur,
bo dzień parny był przedbożocielny.

Piękna jesteś Warszawo.
Inna niż inne miasta krajowe.
Podszyta władzą.
Jakby „niech widzą!” tu słychać.
I cierpienie i głupotę też zasadniczą pokazową.
Wielka jesteś,
dziwna,
upadła decyzjami.
Bo obok pomników PRL-u strzelają błękity europejskie XXI wieku.
Ale kawa 8 zł, tyleż byle ciasto do tego, piwo ponoć dycha.
Uciec na przedmieścia trzeba. Albo na wieś spokojną bez metra.
Nie, nagroda w centrum kusi
i człek iść musi.

Nie warto.
Gadka szmatka
i się skończyło.
Kieszeń pusta,
księgi w tonach,
ach, ach Warszawo.
Nie brawo.
Najważniejsze „INSIDE” ,
a drugim razem odwiedzę Cię z Rodziną.

„Nastawienia” społeczne? Dla karzełków,
Recenzje niedorzeczne? Dla zgiełku.
Poeto, pluń gdzie
...
władza chadza.