16 maja 2012

Rumieńce poezji

Świeżo po spotkaniu z dr. Michałem Rusinkiem, a także po lekturze Wystarczy Szymborskiej oraz w trakcie Różewicza... cóż pisać jak nie o poezji? Lecz nie wiem po co? Tłum ludu nie świadczy o kondycji poezji. Gradu pytań z resztą nie było. Kapuśniaczek raczej. Były 1. Sekretarz :) mówił o ekfrazach Noblistki. Przepyszne. Te Rubensy, Vermeery, mozaiki raweńskie i średniowieczne doskonale tłuste końskie zady. Ale po co to? Bumerang sensu nie daje mi teraz zasnąć. W sumie dobrze mi tak. Nocna zmiana okaże się może owocna w jakieś zamyślenia. Lecz rumieńce poezji nie dają mi spokoju. Są zbyt. No zbyt i kropka. Wiersz jest w środku i gdzieś w konkrecie życia. Ani w książkach ani w teoriach ani uniesieniach choćby naj. Wiemy to przecież.