11 maja 2012

Różewicza: Elegia na śmierć...


Czytam, nie to złe słowo, zamyślam się nad Różewiczem. A wpadł mi w ręce wybór Jego wierszy Niepokój wydany w 1980 roku przez Ossolineum. Tomik ponad 600 stron. Do zbioru Regio (1969). Czytam więc, ale od końca, na przekór nie wiem czemu. Pewnie sobie, swej doskonałości poznawania. Nawet nie chcę wszystkiego od razu zrozumieć. Wiem – to przeszkadzałoby w dotarciu do sensu, który jest dla mnie hic et nunc.
Pierwsze duże wrażenie przyszło w utworze Elegia na śmierć czternastoletniego chłopca. Kiedyś go czytałem i tamte uczucia jakoś wróciły. Gniew, rozczarowanie, pretensje, smutek, żal. Pomyślałem o moim ukochanym synu. A gdyby i on kochał się nieszczęśliwie…Nie chcę kończyć zdania. Nie wiem, co by było, lecz chyba przeczuwam – z pewnością niedoskonale, zaledwie – co kryje się za zmienionym głosem, łamiącym się głosem, za osypującym się głosem przyjaciela. Ktoś powie, że to nietrudne, zrozumieć powagę sytuacji ojca. Możliwe. Lecz sam zabieg intelektualny nie wystarcza, mnie nie wystarcza. Chodzi o miłość. Jest doprawdy tajemnicą, dla której możliwy jest krańcowy sprzeciw wobec życia.



Elegia na śmierć czternastoletniego chłopca

W kabinie telefonicznej
w migotaniu świateł
wielkiego hotelu
zimą roku 1957

usłyszałem zmieniony głos
przyjaciela
„stało się coś strasznego”

potem była cisza
„nie przychodź do nas”

głos łamał się kruszył
osypywał

czarna słuchawka
w uchwycie dłoni
rozgrzewała się

znieruchomiała
jak żywe stworzenie

powiesiłem ją
widziałem
tarczę z cyframi sznur
automat

drzwi obrotowe
lśniąc i iskrząc
wyrzucały futra ciała
uśmiechy słowa

wróciłem do siebie

przez okno widziałem
ścianę czynszowego domu
czarną szczecinę anten
na dachach

po godzinie usłyszałem głos
znajomej
„wczoraj powiesił się
czternastoletni syn
twojego przyjaciela
kiedy rodzice wrócili
do domu
zobaczyli w łazience
wisielca
swoje dziecko

ludzi mówią
że chłopiec kochał się
nieszczęśliwie
w pięknej dojrzałej
kobiecie”

Opadały mgły
w świetle dziennym
życie chłopca
wynurzało się
powoli

biały
przeźroczysty szczyt
z czarnym olbrzymim
odwłokiem śmierci
pogrążonym
w kanałach wielkiego
miasta