1 stycznia 2011

Tacy sami

Rano oglądałem z synem bajkę o chłopcu zamienionym w mrówkę. Siedzieliśmy w piżamach na niepościelonym łóżku i korzystaliśmy z pięknego noworocznego dnia. Za oknem bezchmurne niebo, śnieg ubity nogami wczorajszych uczestników północnego szampana. Wiatr, słońce i szczęśliwy optymizm. wracam do filmu. Niegrzeczny malec, który uczył się za karę być mrówką po pracowitym dniu leżał w nocy na kapeluszu grzyba. Z innymi mrówkami patrzył w górę i myślał: gwiazdy i księżyc są takie same... To prawda arcy-głęboka. Nie tylko gwiazdy wyglądają tak samo. Nie tylko nocne niebo jest wspólne owadom i ludziom. To nawet nie kwestia wiary, ale poznania: wobec otoczenia, świata, kosmosu jestem na równi z kamieniami, roślinami i wszelkimi zwierzętami. Tacy sami... a ściana między nami. Nie wierzę w interpretacje, że człowiek jest na szczycie piramidy, że dominuje nad Wszechświatem. Nie. Jestem może na szczycie piramidy odpowiedzialności za przyrodę, czyli także za siebie i potomstwo. Tylko tyle.