14 lipca 2009

Prymitywizm

"Szkło, to jest zawsze szkło; a puszka, to jest zawsze puszka" - zawyrokował po zmianie Gienek. Oczywiście chodziło o piwo, a właściwie o problem "z czego pić?". No i wiem! Zaśmiałem się i odszedłem do autobusu. Obejdzie się bez trunku. Potem śmierdzę.

Czuję jak w mojej korporacji rozchodzi się gorszy smród, smród prymitywizmu. Nie banału codzienności, nie prostactwa: po prostu prymitywizmu na spółkę z chamstwem. Ostro? Nie tak jak widzę. Rodzaj zachowania, słowa i gestu a bardziej stylu myślenia i wartościowania, przed którym chcę uciec natychmiast i bezpowrotnie. Prymitywizm wylewa się i rozmnaża niby bakterie. Nawet już w sobie go widzę niestety. Ale walczę i w duchu modlę się do siebie, żeby mój syn taki nie był jak ci... Jestem może niesprawiedliwy, wywyższam się? Nie. Chłodno oceniam, choć nikt mi prawa oceny nie daje. Osądzam ostro NAJPIERW DLA SIEBIE. Zresztą ONI (i ONE) to wiedzą i niektórzy się bronią. Nie wszyscy na szczęście schamieli. Pewnie to prawda, jak słyszałem kogoś: coraz mniej tu ludzi, a coraz więcej ch..ów.