18 grudnia 2013

Wnioski po turnieju bibliotecznym

No tak, wstyd przyznać, lecz moja kariera szachowa dopiero się zaczęła. Dobijam połowy (chyba?!) wieku człowieka, a tu za mną pierwszy turniej szachowy na poważnie, choć w nazwie "amatorski" i z doświadczonymi ludźmi - a piszę to BEZ obecnej tu często IRONII. Bo w sumie byłem najmłodszy. Średnia może koło 65 lat. Było super. Panowie w liczbie 11 na początku. potem zostało nas 9, gra w systemie kołowym po 2 partie każda para. Zegar? Jeśli ktoś chciał. Zająłem zaszczytne 4. miejsce z liczbą punktów 7,5 na 16. Słabo. Nie szło mi jak bym sobie tego życzył, a przegrałem kilka partii "na życzenie", jak potem usłyszałem. Wnioski:
  • trzeba znać bazę teoretyczną wielu otwarć, aby nie tracić czasu na zbyt długie myślenie w debiucie,
  • ach te podstawki - dostaję czkawki!
  • zanim dotniesz figury - pomyśl,
  • nie dać się wciągnąć w szybkie odpowiedzi,
  • panuj nad emocjami - przecież zegar tyka zawsze równo,
  • lepiej nic nie mówić podczas gry, ani wzdychać, ani "strzelać oczami",
  • przed meczem trzeba się wyspać,
  • chwila oddechu musi pojawić się po zdobyciu przewagi - nic za ciosem,
  • graj odważnie, bez kompleksów i samooceny,
  • liczy się piękna gra - nie punkty, choć ten punkt też kurdę :)...

To tylko "na gorąco" kilka uwag dla siebie, nie dla innych szachistów. 


Białe zagrały He3 licząc na wymianę. Zobaczyły Wxe6 i przegrały. Partia finałowa Kazek vs Krzych

Mój ruch - trzeba zwiać czarnym hetmanem? Zagrałem Wf5 i poszła wymiana hetmanów z korzyścią dla mnie. Potem długa końcówka i wygrałem. Trzeba trochę szczęścia w nieszczęściu.

Grałem czarnymi z najlepszym w turnieju Krzychem. Jego ruch ostatni f4. Ciekawa pozycja. Finał remisowy - dla mnie jak zwycięstwo.

Zagrałem czarnymi g5 odbierając potem skoczka, a mogło być dla mnie gorzej... Miałem grać h5.