14 kwietnia 2013

"leśne jezioro"


Wybrałem się nad stawy szukając śladów wiosny. Tylko bazie szepcą coś na temat. Przyroda śpi. Za mało ciepła, słońca. Może jeszcze kaczki ożywione latają parami. Za to urząd miasta wziął się za remonty i słusznie - na Niwie będzie MacD. a "moja" aleja do parku zyska nowy kształt (szkoda, że zaczęli od ścięcia tej sosny...).







Z drugiej strony przyrodnicze ożywienie w osobistych lekturach. I to bez planu, tak jakoś wyszło. Najpierw W mojej ojczyźnie Czesława Miłosza wpadło mi do rąk podczas nudy w pracy. Przecież to jeden z ulubionych moich utworów. Nawet trochę go rozumiem, i jednocześnie w bibliotece Dolina Issy, która powaliła mnie opisem rzeki, zarośli, drzew...

W mojej ojczyźnie, do której nie wrócę, 
Jest takie leśne jezioro ogromne, 
Chmury szerokie, rozdarte, cudowne 
Pamiętam, kiedy wzrok za siebie rzucę. 

I płytkich wód szept w jakimś mroku ciemnym, 
I dno, na którym są trawy cierniste, 
Mew czarnych krzyk, zachodów zimnych czerwień, 
Cyranek świsty w górze porywiste. 

Śpi w niebie moim to jezioro cierni. 
Pochylam się i widzę tam na dnie 
Blask mego życia. I to, co straszy mnie,
Jest tam, nim śmierć mój kształt na wieki spełni.