

Od wielu dni pogoda mnie nie rozpieszcza, zwłaszcza tu, w
rodzinnym
makroregionie fizycznogeograficznym w Kotlinie Oświęcimskiej,
listopadowe mgły zdaje się niemal osaczają pieszego, kierowcę i wprawiają w
zdumienie choćby obserwatora balkonowego jakim czasem jestem. Z większą więc
chęcią wytaszczyłem na wspomniany balkon teleskop systemu pana Newtona (dumna
krajowa produkcja:
Uniwersał Żywiec), by 28 listopada roku bieżącego już o
godzinie 21:00 miejscowego czasu we wschodniej części horyzontu, gęsto usianego
niestety lampami ulicznymi i światłami z bloków osiedlowych, łatwo odszukać (a
raczej nie dać się porazić)
blask koniunkcji Księżyca dobę przed pełnią,
Jowisza i nieco przyblakłego czerwonego Oka Byka (jak lubię mówić na Alfa
Tauri) czyli Aldebarana. Wiedziałem jednak, że to nie pora na obserwacje. Za
jasno. Ale ciepło (7 stopni C) i prawie bezchmurne niebo nie pozwoliły mi
siedzieć nad 4. posunięciem białych Sb1 na b3 w partii włoskiej lub przed Primo Levim albo Internetem. Szkoda wieczoru, pomyślałem dokręcając soczewkę okularu,
ad astra!
No i było jak przewidywałem.
Aldebaranek
+0.85 magnitudo, kilkadziesiąt razy większy od naszego Słońca – autentyczny
czerwony olbrzym, ledwo puszczał oczko w blasku niemiłosiernego
Księżyca (-12 mag.). O bykowym
Ainie (Epsilon Tauri) z wielkością
gwiazdową +3.5 mag. nawet nie miałem co marzyć.
Jowisz
całkiem ładnie prezentował się blisko z kompletem swych (a może
Galileuszowych?) księżyców, z których Ganimedes niepokornie odstawał od linii
pozostałych trzech (nie wiem co to za gwiazdka miała świecić obok
Callisto, ale i tak jej nie mogłem
dostrzec). Niezrażony spodziewanym niepowodzeniem zobaczenia czegokolwiek z
powierzchni Księżyca (chociaż… ale to na inny post) w niemal pełni blasku, brnę
w mleku światła do Woźnicy już widząc jego
Kapellę, lecz nie tam chciałem coś upolować. Zamarzył mi się wymyślony
czworobok, jakże nierealny w taką nieładną astronomicznie noc!, złożony z:
- zachodni
róg: Theta Aurigae (θ
Aurigae, 2.7 mag.) o rzadko używanej nazwie Mahasim,
- północny
róg: gromada M 38 (poniżej
podobna M 36),
- wschodni
róg: Beta Tauri (Alnath, 1.7
mag.),
- południowy
róg: gromada M 37.
Piękne wszystkie wymienione gromady otwarte odkrył w XVII
wieku włoski astronom
Giovanni Batista Hodierna, a mnie na początku XXI trudno je znów odkryć, tym razem przed
własnymi oczami. Cóż?! Do zobaczenia Byku i Woźnico podczas innej, tym razem
czarnej nocy. (Obrazy z niezawodnego programu
Stellarium). Olśniło mnie: szachowa partia, chemik z Auschwitz i gromady z Woźnicy łączy jedno - słoneczna
Italia. Brrr...wracam do pokoju. Przecież mam wolne od pracy z
notabene Włochami w tle...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz