8 kwietnia 2012

Świąteczne tematy

Czasem zastanawiam się z żoną: "jakie to będą świąteczne tematy przy stole?" Dobrze, że między nami zgoda polityczna. Uff przynajmniej nie trzeba udawać Greka, milczeć zagryzając wargi - żeby nie krzyczeć lub żeby się nie śmiać... Gorzej jeśli niektórzy wpadają w misję, w pseudoetycznopedagogiczną manię z nutą niezauważonego talentu kaznodziejskiego i - a jakże! - siadają na kimś niby to niewinnym pytaniem (jak Piłat Quid est veritas?) z nagonką w tle. Obyło się bez tych egzemplów. W sumie nawet miło. Od torcika do śniegu wielkanocnego. Finisz był jednak piorunujący. Pomyślałem sobie w toalecie, skąd jeszcze słyszałem rozmowę, że gdybym był obcokrajowcem na pewno zapamiętałbym dokładnie jedno wyrażenie: NIE MA PIENIĘDZY. (A, do cholery, nie widać nędzy!)