15 września 2015

Wenus

5 rano. Opuszczam ciepły dom, by jeszcze na chwilę zasnąć w autobusie przed pracą. Już w kuchni widzę przez okno, że gwiazdy dopisują. Skręcam za rogiem bloku i nie wierzę. Ogień z jakiejś dziury w niebie wyświeca energię. Co to jest? Pytam, ale przecież wiem. To musi być Wenus! Obok przyćmiony blaskiem tamtej Syriusz. Dalej wznosi się Orion. Niemal w zenicie Plejady. Gapię się na Wenus. Jak to możliwe? Tyle światła. Na wiosnę nie pozwoliła mi siebie oglądać przez teleskop. Teraz nagroda na gołe oczy...