6 czerwca 2015

Piękna Zieleń

Znów mnie i syna pociągnęło szlakiem Soły. Od Kruków do Zamku oświęcimskiego. Ryzyko było jasne: zarośla przed latem. Dawno nie widziałem pokrzyw wyższych ode mnie albo takich traw albo liści łopianu metrowej średnicy. Ale pokonaliśmy. Nie przyrodę. Siebie. Własny strach, wstręt, zmęczenie, wodę w butach, rany i pieczenie na rękach. Obyło się bez męczęństwa. Soła bardzo niska, prawie bez prądu, usiana jakimś puchem... Wszystko żywe, zielone. Widać, że jeszcze wyżej i szerzej urośnie. A my tu (chyba jedyni przedstawiciele homo sapiens od tygodnia/i) z lichymi kijkami, lornetką, kakao w termosie chcemy zdobywać łęgi solskie? Za miesiąc tam już nie pójdę. Może w październiku kiedy uschnie zielone? Piękne jednak było doświadczenie buszu tak blisko miasta. A pomyśleć, że chcieliśmy zobaczyć nową osadę bobrów nad Sołą. Nierealne.