2 sierpnia 2014

Teraz

Zacznę od stwierdzenia, że nie ma żadnego "teraz". Wszystko płynie drga mimo i z powodu upalnych zastojów byłego lipca roku 14. W mojej przestrzeni osobistej także zmiany. Mam na myśli dwutygodniowy rozwód z pracą zwany sztubacko wakacjami. Będzie za to inna przestrzeń morskiej wody i mam nadzieję trochę gór. A w sercu maj, bo szykuje się superzakup nowego teleskopu. Tak wracają czasy po studiach, gdy fascynował mnie ciężki i porządny "Newton" od Uniwersała z Żywca. Chyba w rytmie ułożyła się ostatnia niespodziewana lektura "Niezwyciężonego" Lema. Już nabrałem ochoty na plażowe (pewnie się nie uda) czytanie całonocnej raz uchwyconej "Solaris", która czeka w podróżnym plecaku.