21 lutego 2010

Nie gra gitara?

Zwyczajowo niezły artykuł z GW w całości:

Nikłe zainteresowanie muzyką

Roman Pawłowski 2010-02-19, ostatnia aktualizacja 2010-02-19 18:48:48.0

Badania wykazały, że osób aktywnie słuchających jazzu czy heavymetalu jest w Polsce jeszcze mniej niż odbiorców muzyki poważnej. Chopinem, podobnie jak całą muzyką poważną, interesuje się mniejszość, którą z definicja stanowi elita. Tak jest na całym świecie - mówi dr Barbara Pabjan, socjolożka z Uniwersytetu Wrocławskiego

Roman Pawłowski: Z pani badań wynika, że Polacy nie słuchają Chopina i niewiele wiedzą na jego temat. Czy to panią zaskoczyło?

Barbara Pabjan: Chopinem, podobnie jak całą muzyką poważną, interesuje się mniejszość, którą z definicja stanowi elita. Tak jest na całym świecie. Chociaż niektórzy opierając się na indywidualnym, osobistym doświadczeniu mogą mieć złudzenie, że jest inaczej. Gdy prezentowałam wyniki na konferencji poświęconej Chopinowi, niektórzy uczestnicy oburzali się, bo "filharmonie są przecież pełne".

Z czego wynika nikłe zainteresowanie muzyką?

- Jest przejawem braku zainteresowania masowej publiczności dla sztuki w ogóle. Nasze badania wykazały, że osób aktywnie słuchających jazzu czy heavymetalu jest w Polsce jeszcze mniej niż odbiorców muzyki poważnej. Większość badanych nie interesuje się głębiej muzyką, czyli nie wykonuje takich czynności jak czytanie o muzyce, kupowanie płyt, regularne słuchanie muzyki czy to z płyt, czy na koncertach. Dlaczego? Bo głębokie zainteresowanie jakimś gatunkiem muzyki wymaga wysiłku intelektualnego, czasu, środków finansowych i zaangażowania emocjonalnego. Skoncentrowani na pracy i rodzinie, mamy na to mało czasu.

Kiedyś gust muzyczny był zróżnicowany klasowo, elity: arystokracja, burżuazja, inteligencja słuchały innej muzyki niż klasy niższe. Dzisiaj różnice zacierają się, kultura masowa niweluje ekskluzywność różnych grup społecznych. Wszyscy słuchają podobnej muzyki, co powoduje, że nie ma wyraźnej warstwy społecznej, która kultywowałaby i przekazywałaby pewien wzorzec słuchania. Paradoksalnie, większa wolność wyboru w sztuce jest przyczyną zanikania elitarnego odbioru, a nawet snobizmu.

Z drugiej strony nigdy wcześniej muzyka nie była tak łatwo dostępna, jak dzisiaj. W ciągu godziny można zgromadzić na twardym dysku cały dorobek Chopina.

- Owszem, muzyka jest powszechnie dostępna i obecna wszędzie, ale paradoksalnie powoduje to stępienie wrażliwości odbioru. Ludzie są przeświadczeni, że słuchają muzyki, a tylko ją słyszą. Podczas badania pytaliśmy jak często ludzie słuchają muzyki i nic innego nie robią, lub słuchają muzyki podczas innych zajęć. Okazało się, że trzy razy częściej słuchając muzyki wykonujemy jakąś inną czynność. Żyjemy w społeczeństwie, w którym muzyka służy do czegoś. Jest tłem w domu, sklepie, samochodzie, pracy. Przestajemy koncentrować się na jej słuchaniu. Kiedyś jedyną okazją do słuchania muzyki był koncert, w związku z czym cieszyła się ona większym szacunkiem, bo była zjawiskiem rzadszym. Dzisiaj wystarczy włączyć radio i zawsze możemy ją mieć, więc ją lekceważymy.

Co wiemy o Chopinie?

- Zdecydowana większość wie, że był polskim kompozytorem, komponował na fortepian, żył w XIX w., ale popularność Chopina w Polsce nie wynika z docenienia jego dzieł, ale z tego, że należy on do panteonu wielkich Polaków, którym lubimy się chwalić. Poza tym Chopin stał się ikoną kultury masowej, jego podobizna jest na opakowaniu czekoladek, wódki, znaczkach. Kiedy zadawaliśmy badanym pytania mierzące głębszą znajomość tej postaci wyniki wypadały gorzej: tylko 6 proc. Polaków kojarzy muzykę Chopina ze stylem romantycznym. Blisko 90 proc. badanych nie znało roku jego urodzin, ani śmierci.

Podczas testu odtwarzała pani fragmenty kompozycji Chopina i innych kompozytorów: Mendelssohna, Bacha i Beethovena. Jak wiele osób rozpoznało muzykę Chopina?

- Mniej niż jedna trzecia. A odtwarzaliśmy bardzo znane rzeczy: Poloneza As-dur i Etiudę c-moll. Tylko 3 proc. osób znało ich tytuły. Kilka skojarzyło Polonez As-dur ze szlagierem Joanny Rawik z lat 70. "Kocham świat". W drugiej części badań robiliśmy wywiady jakościowe z ludźmi, którzy zawodowo zajmują się muzyką, studentami kierunków muzycznych i muzykami. I okazało się, że w tej grupie Chopin także nie jest szczególnie lubianym kompozytorem.

Jak to wytłumaczyć?

- Dużą rolę odgrywają tu narzucone schematy percepcji Chopina. W naszej kulturze dominuje podejście symboliczno-emocjonalne do jego muzyki, z którego nie wynika głębsza znajomość i obecność tej postaci w codziennym życiu kulturalnym. Chopin to nasz największy narodowy kompozytor, w związku z tym istnieje społeczny przymus podziwiania Chopina, który niestety utrudnia spontaniczne zainteresowanie jego twórczością, w szczególności zniechęca słuchaczy wyrobionych muzycznie.

Tak jak u Gombrowicza: "Słowacki wielkim poetą był"?

- To widać w przypadku różnych wybitnych osobowości: artystów, sportowców, Papieża. Są przedmiotem naszej dumy, symbolami, ikonami, ale zainteresowanie wokół nich nie przekłada się na wzory zachowań. Szacunek wobec Papieża nie przekłada się na znajomość jego dzieł. Podobnie jest z Chopinem.

Ale jak inaczej traktować Chopina, skoro jest jedynym znanym na świecie polskim kompozytorem?

- Polacy mają tendencję do przypominania wszystkim, że Chopin był Polakiem, a Maria Curie-Skłodowska była Polką. Tylko czy musimy wszystkich naszych wybitnych używać do leczenia kompleksów? Gdyby muzyka Chopina odbierana była bez tego ideologicznego bagażu, mogłaby stać się przeżyciem, jak muzyka Bacha.

Czy obchody Roku Chopinowskiego mają szansę wywołać głębsze zainteresowanie twórczością kompozytora?

- Takie ceremonie zazwyczaj nie wywołują głębszej zmiany w świadomości społecznej. Audycje w radiu, wystawy czy koncerty też tego nie zmienią, bo adresowane są do osób aktywnie szukających kontaktu z muzyką. Jeżeli chcemy, aby więcej Polaków słuchało Chopina, musielibyśmy podjąć inne działania, przede wszystkim w sferze edukacji. Szkoła mogłaby odegrać tu dużą rolę, ale z naszych badań wynika, że na razie ma niewielki wpływ na kształtowanie gustu i wrażliwości muzycznej. Mniej niż jedna trzecia badanych przyznaje, że szkoła wzbudziła w nich zainteresowanie muzyką.

Niedawno po kilku latach przerwy przywrócono lekcje muzyki do programu szkoły podstawowej i gimnazjum. Może to coś zmieni?

- Nie wystarczy przywrócić lekcje muzyki, musiałaby się ogóle zmienić filozofia uczenia o sztuce. Jeśli nauczyciele będą tak jak dawniej koncentrować się na uczeniu dat, może to przynieść przeciwny skutek. Szkoła ma sprawić, by po uczeń był autentycznie zainteresowany muzyką, niekoniecznie poważną. Szukał muzyki, która mu się podoba i słuchał jej świadomie.

Roman Pawłowski


Tekst pochodzi z serwisu Wyborcza.pl - www.wyborcza.pl © Agora SA