12 marca 2015

Nad Sołę

cd
Wreszcie wchodzę w rejon Soły. Mijam wał, od zeszłego roku w przebudowie (koparki, ciężarówki, sporo ziemi), i już jestem na rzeką. Dwa tygodnie temu padał pierwszy pozimowy deszcz. Potem nawet śnieg. Teraz ciepło. Woda niska. Jaz na Sole w Broszkowicach wita mnie wroną. Zaskoczony jestem i trochę wstyd. To pierwsza świadoma wrona w moim życiu.

Wchodzę w gąszcz. Tak bez ostrzeżeń, bez wstępu. Mnóstwo suchych badyli, zapomnianych po zimie krzaków. Różne osty nie nabrały jeszcze siły. W ogóle poza licha trawą - brak zielonego koloru. Tylko złote brązy w oślepiającym dziś słońcu. Niska woda odsłania błota, zakola, wymytą ziemię. Brnę między połamanymi gałęziami. Obok zgarbionych drzew. Pod stopami pękają i trzeszczą. Schylam się i osłaniam tyle ich nad głową. W końcu staję. Cicho. Nikogo. Ja i one, a może Ona. Przed chwilą auta, smród ulicy, betony osiedlowe, ruch i cel. Tu i teraz prawie nic. Gęstwina i bezczas. Stoję zakochany. Zauroczony znowu. Lepiej - OSZOŁOMIONY. Pstrykam jakieś zdjęcia, ale nie o nie chodzi. Zegarek na ręce popędza. Zapłacić za żony papierosy i zdążyć do pracy na 13. W oddali przed wałem ruch. W mgle światła trzy sarny i kozioł. Wpatrzone w coś, we mnie, zastygłe niby postacie na hieroglifach. Muszę iść. Uciekają. Osada bobrów chyba opuszczona. Lecz w górę Soły coraz więcej ich śladów. Są i świeże. Na szczęście. Zwalone wielkie drzewo. Jeszcze trzyma się rozpaczliwie ziemi. Ale to już koniec. Korona w rzece. Znów ciemniej. Gęstwina ze starymi wysokimi drzewami. Pośród niej bagna jakieś, wody, rowy, wymyte ścieżki uciekającej odnogi Soły, tropy zwierząt. Żal wracać na asfalt. Wolę oszołomienie.














































10 marca 2015

Kruki przed wiosną

Długo musiałem czekać na kolejną wyprawę nad Sołę. A przedwiośnie to już ostatni dzwonek. Za chwilę wszystko zarośnie. Znikną ścieżki, pojawią się natrętne wszędobylskie osty, zieleń zakryje pułapki w ziemi, bagna.
Lecz najpierw oświęcimskie stawy. Wyrwałem się dopiero o 8 rano. Kruki, jak zawsze zadbane, trawa przycięta, nowe drzewka, czysto. Jeszcze ryby i sezon wędkarski. Pierwsze zdjęcie zwyczajowo "mojej lipie". Kiedyś je pozbieram i zobaczę jak rośnie. Podchodzę między drzewami. Przestraszone łyski i krzyżówki były czujne. Na stawie środkowym także mewy i piękne kormorany. Mały staw pokryty lodem. Poniżej centymetra. Słońce zaczyna ogrzewać. Od północnej strony wchodzę na koncert ptaków. Ale widzę tylko sikorki i sójki! Pierwsze bazie. I tam pierwsza rewelacja: na lampie obok stawu przycupnęła odpocząć czapla siwa. Lornetka w garść. Poderwała się i pięknym lotem na wschód. Dalej słyszę jak bębni i w końcu widzę dzięcioła z czerwoną plamą na główce. Chmara szpaków na śniadaniu. Podrywają się z ziemi Jeden przysiadł w słońcu: na wiosnę mieni się kolorami, nie do wiary. cdn













22 lutego 2015

Miara

Jestem jednak synem Adama. On też szukał w przyrodzie. Znam skutki. Mimo to próbuję. Intrygują mnie drzewa, ptaki, chmury. Są zbyt zwyczajne na erę cyfrową. Prawie niewidzialne. Nieużyteczne. Czego w nich szukam? Siebie...





zdjęcia z małżeńskiego spaceru
22. luty 2015 


8 lutego 2015

Kontrasty

Może to ostatni atak zimy. Luty jednak przed nami i mój skowronek, którego ostatnio wiele razy słyszałem, musi raczej poczekać. Kiedy więc od rana wiało śniegiem pognało mnie nad stawy. Zamieć właśnie się skończyła. Śnieg w wielu miejscach ubity. Drzewa białe z jednej strony. Stawy z tylko z jednym okiem wody. Ruchliwe łyski miały trochę szczęścia. Przede mną tylko dwa ślady w jednym kierunku - pan z psem. Śnieg pozornie wygładza. Raczej kontrastuje. Ukazuje czerń, brąz, błękit.















5 lutego 2015

Pamiętniczek 6

Zastanawiałem się dlaczego mimo dwóch tygodni od 110 urodzin Poety Kocia nadal o tym myślę (w wolnych chwilach) i żałuję, że szampan nie wypalił tj. z pewnością wypalił, czyli wystrzelił, ale nie dla mnie, bom chory leżał. Więc myślę czemu? I wiem:

  • 100 urodziny przegapiłem, gdyż Mistrz Konstanty był poza moją egzystencjalną orbitą, 
  • 150 urodziny ojca Zielonej Gęsi przyłapią mnie na mojej 80, więc niestety zapomnę... 

Wniosek: najlepiej obchodzić 110!

Dodatek pamiętnikarski dziś okraszony prawdziwym foto na łóżku - oczywiście nie ja tylko on.


Po co oczka puszczać? 
Po co tak figlować? 
Potem prać pieluszki, 
Obiadki gotować! 

1 lutego 2015

Pamiętniczek 5

Chciałem się szczęśliwie pożegnać z serią urodzinową Pamiętniczka dla K. Gałczyńskiego, ale nie umiem... Przykłady same wpadają w ucho. W Dwójce J. Kisielewski, jak zawsze miło, rozmawiał tym razem z córką Z. Maklakiewicza, który zostawił po sobie taki oto wiersz cytowany na antenie:

Idę sobie po Warszawie
Gołąb nasrał mi na ramię
Ja dlaczego ja
Warszawa milion mieszkańców ma.

Stąd ośmielony wpływem ptactwa stolicy na estetykę i życie praktyczne publikuję, za zgodą Żony, fragment jej "Pamiętnika", a dokładnie wpis na stronie 1.:

Zapamiętaj!!! 
Dbaj o siebie - tak być musi
Aby Twój portret
Wszystkich kusił. 
Maluj siebie nieprzesadnie
I wygladaj zawsze ładnie, 
Weź korektor, puder, szminkę, 
Miej wesołą zawsze minkę, 
Później cienie, kredki, róż
I gotowa jesteś już.